Witam i pozdrawiam serdecznie.
W ostatnim czasie dostałem informację o komentarzach dotyczących zamarzniętych jednostek w Marinie Gdynia. Zwykle nie czytam i nie komentuję wypowiedzi na forach żeglarsko morskich. Z czystego lenistwa wyłącznie, proszę nie szukać innych powodów. Tym razem jednak komentarze Pana Szewczuka wywołały uśmiech i powołały chęci zwłaszcza że pisze też o mojej łodzi.
Może trochę cierpliwości w oczekiwaniu na wyjście małego RIBa pozwoliło by przekonać się że po spełnieniu pewnych warunków można pływać a lód nie jest aż tak straszny. Chodzę po lodzie a nawet prowadziłem kilka dni wcześniej zajęcia z działań na lodzie i w przeręblach. Ośmieliłem się nawet pływać w takich warunkach skuterem wodnym.
Tegoroczna zima spowodowała zamarznięcie portów, ale naprawdę nie jest wyjątkowa. Już kilka takich i mroźniejszych przeżyłem. Jachty w lodzie u nas są czymś nowym, zwłaszcza dla mniej doświadczonych lub doświadczonych inaczej żeglarzy. Budzą ich zdziwienie. Ale proszę zauważyć że sezon żeglarski staje się u nas coraz dłuższy, a niebawem będzie całoroczny. Może ktoś tęskni do pustych portów we wrześniu, ja nie. Na szczęście skończył się czas wyznaczania długości sezonu terminem wpisanym w karcie bezpieczeństwa ( marzec – październik na wodach wolnych od lodu).
Wracając do przypisów Pana Szewczuka,
niebieski RIB z napisem ratownik - stoi na wodzie i w lodzie bo do ostatniej chwili działał wspomagając ludzi w potrzebie, i wbrew przewidywaniom silnik pracuje, nie tonie kadłub i kołnierz trzyma powietrze.
Tratwy ratunkowe_ faktycznie nie udało się ich wyciągnąć z wody po zajęciach, mróz zaskoczył. Ale lepiej było poczekać aż się stopi niż szarpać i rozrywać. Obecnie w stanie bardzo dobrym, służą do dalszego szkolenia. Mogłem oczywiście napisać że to jest test lub badania naukowe i nikt by mi niczego nie udowodnił.
Pompa wody przy Eltaninie - pojawiła się na koniec mrozów, ja przy swojej łodzi stosuje ten patent od kilku lat. Nie powiem że go wymyśliłem bo nie, i nie chodzi tylko o ruch wody bo to akurat niewiele daje.
Gdyby autor pochylił się nad sprawą dosłownie i w przenośni to zobaczył by że pompy tłoczą wodę z głębokości ok. 2m. dla czego już nie będę pisał.
Wspomnę tylko że nawet najbardziej odsuszony kadłub stojący na wolnym powietrzu lub w nieogrzewanym pomieszczeniu nie uchroni się przed mrozem. I nie tylko chodzi o wodę, mam na myśli takie miejsca gdzie kurczący się metal łączy się z czymkolwiek.
No i społeczne koszty - przecież moja łódź i tratwy są moje, a doświadczenia nabyte w zimowym pływaniu często przekazuje społecznie.
Pozostałe w większości też są prywatną własnością a te które nie są może też mają uzasadnienie postoju.
Temat nie jest wyczerpany ale nie chce nadużywać cierpliwości.
Pozdrawiam,
mirek kukułka